Przymiarki do siebie
Zadziwiające, jak wiele osób uważa, że ma prawo brać miarę z cudzego ciała. Jedne powołują się na regulaminy, inne na naturę, przyzwoitość albo własny gust. Ciała osób trans szczególnie chętnie poddaje się publicznym oględzinom, jakby każde odstępstwo od normy wymagało diagnozy i poprawki. Nawet zachwyt potrafi mieć własną listę wymagań. Publiczne oględziny niewiele jednak mówią o tym, jak żyje się w oglądanym ciele: czy materiał drapie skórę, jaką satysfakcję daje wysiłek, kiedy dotyk sprawia przyjemność. Dziewięć krótkich filmów tego bloku przygląda się właśnie takim doświadczeniom, których nie sposób wyczytać z wyglądu. Własne ciało poznajemy poprzez ruch, dotyk i kolejne próby, czasem odkrywając przyjemność tam, gdzie wcześniej był dyskomfort. Nawet to, co dobrze znamy, potrafi nas zaskoczyć. Zależność od innych jest przy tym bardziej złożona, niż sugerowałby prosty podział na własne i cudze. Spojrzenie potrafi sprawiać przyjemność, pomagać odkrywać pragnienia, ale też narzucać role, których nie chcemy odgrywać. Podobnie kamera może utrwalać cudze wyobrażenia albo pozwalać nam współtworzyć własny wizerunek. Zainteresowanie potrafi przerodzić się w zawłaszczenie, a bliskość nie zawsze oznacza zrozumienie. Możemy pragnąć czyjejś uwagi, a jednocześnie odmawiać spełniania oczekiwań, które się z nią wiążą. Osobiste decyzje mają jednak granice, których nie wyznaczamy samodzielnie. Możemy znać swoje potrzeby, czerpać przyjemność z własnego ciała i znajdować oparcie w innych, a mimo to pozostawać zależne od sportowych regulaminów, narażone na przemoc czy pozbawione bezpiecznego schronienia. Skoro tak skrupulatnie mierzy się nasze ciała, pora zmierzyć przestrzeń, jaką pozostawiono nam do życia. Wynik mógłby się okazać kompromitujący.