margin.center

New Event

Film nie powstał z obserwacji, lecz z relacji: reżyserka przez kilka lat jest stałą towarzyszką Marianny, a ta bliskość odciska wyraźny ślad na formie. Bielawska rezygnuje z tradycyjnych wypowiedzi do kamery, sięga po archiwalne nagrania rodzinne i teatralnie aranżowane ujęcia, które pozwalają bohaterce samej nadawać znaczenie własnym doświadczeniom.​ Mów mi Marianna to przede wszystkim film o samotności: o cenie, jaką w Polsce połowy drugiej dekady XXI wieku trzeba było płacić za prawo do bycia sobą. Choroba, odrzucenie, utrata – wszystko to reżyserka portretuje z czułością, która nie epatuje dramatem, lecz pozwala mu wybrzmieć w pełni.